JAK PRACUJEMY
- Strona główna
- JAK PRACUJEMY
CO SIĘ STANIE, JEŚLI ZACZNIEMY WSPÓŁPRACĘ
Nie sprzedajemy pakietu usług ani abonamentu na działania marketingowe. Sprzedajemy program o zamkniętym zakresie: 90 dni, ustalonych przed startem, zakończonych raportem i Waszą decyzją, czy idziemy dalej.
Poniżej opisujemy każdy krok. Co robimy my, co jest po Waszej stronie i ile Was to kosztuje w godzinach czasu pracownika technicznego. Bez ogólników, bo sami je wytykamy w audytach u innych.
TRZY ZASADY, BEZ WYJĄTKÓW
Trzy rzeczy robimy zawsze tak samo, niezależnie od klienta i wielkości zlecenia.
- Przyjeżdżamy do zakładu. Zanim powstanie pierwsze zdanie, jesteśmy na hali: fotografujemy park maszynowy, rozmawiamy z załogą, oglądamy produkt. Materiałów technicznych nie da się napisać z broszury, a inżynier po drugiej stronie rozpoznaje to w pierwszym akapicie.
- Nie potakujemy. Jeśli Wasza komunikacja kuleje, oferta zawiera błędy, a materiały odstraszają odbiorcę z rynków niemieckojęzycznych, mówimy to wprost i pokazujemy, co z tym zrobić. Płacicie nam za ocenę, nie za komplement.
- Najpierw usuwamy powody do odrzucenia firmy, dopiero potem zwiększamy ruch. Kierowanie dodatkowego zainteresowania na serwis, w którym najdroższy produkt jest najsłabiej udowodniony, oznacza finansowanie procesu, w którym odbiorca w kilkanaście sekund upewnia się, że nie warto dzwonić.
OD PIERWSZEJ ROZMOWY DO DECYZJI
Nie pracujemy z każdym. Naszym klientem jest zakład produkcyjny albo firma inżynieryjna z dorobkiem, którego nie widać poza Polską. Kompetencja jest, realizacje są, brakuje warstwy, po której ocenia je zagraniczny odbiorca.
Współpraca ma trzy kroki. Pierwszy nic nie kosztuje.
Krok 1. Audyt i wizyta w zakładzie
Zaczynamy od bezpłatnego audytu przedwdrożeniowego. Pracujemy na źródłach otwartych, bez dostępu do Waszych systemów, a Wy dostajecie dokument z ustaleniami, nie prezentację handlową.
Jeśli wchodzimy we współpracę, przyjeżdżamy do zakładu: fotografujemy park maszynowy, rozmawiamy z załogą, oglądamy produkt na hali. Efektem jest dokument pozycjonowania, czyli jeden zestaw twierdzeń i danych obowiązujący w serwisie, w ofercie i na targach.
Krok 2. Pilotaż, 90 dni
Wyciągamy materiał dowodowy z Waszej dokumentacji technicznej i przekładamy go na studia przypadku. Budujemy wersje obcojęzyczne z własnymi adresami i terminologią używaną realnie w branży, porządkujemy ścieżki zgłoszenia i uruchamiamy pomiar.
Po Waszej stronie to maksymalnie 10 godzin czasu pracownika technicznego w całym projekcie. Wdrożenie techniczne wykonują Wasi informatycy, na podstawie naszych instrukcji.
Krok 3. Raport, prawa autorskie i Wasza decyzja
Pilotaż jest niewiążący. Każdy miesiąc zamykamy raportem z wykonanych prac, a na koniec dostajecie zestawienie sześciu mierników wyprzedzających, czyli takich, które reagują wcześniej niż liczba podpisanych kontraktów.
Prawa autorskie do wszystkiego, co powstało, przechodzą na Waszą firmę z chwilą opłacenia faktury i zostają u Was niezależnie od tego, co będzie dalej. Po 90 dniach decydujecie, czy przechodzimy do współpracy docelowej.
WARUNKI WSPÓŁPRACY
Działamy jako zewnętrzne ramię firmy, a nie jako agencja zamawiająca podwykonawców.
- Stały ryczałt miesięczny 4 500 zł netto, płatny z góry, przez 90 dni. W okresie pilotażu nie pobieramy wynagrodzenia od efektu. Zasady wynagrodzenia od wyniku ustalamy dopiero po pilotażu, gdy widać, co zadziałało.
- Odradzamy modele oparte głównie na prowizji. Przy cyklu decyzyjnym liczonym w kwartałach taki model jest pozorny i kończy się albo zaniechaniem prac, albo sporem o to, skąd przyszedł kontrakt.
- 14 dni wypowiedzenia, dla obu stron, w każdym momencie. 5 dni roboczych na Wasze uwagi do przesłanych treści i projektów.
- Cena pilotażu jest jednakowa dla wszystkich, bo zakres jest jednakowy. Warunki współpracy docelowej ustalamy po 90 dniach, na podstawie wyników.
CZEGO NIE ROBIMY
Pięć rzeczy, których nie zrobimy.
- Nie prowadzimy kampanii reklamowych. Nie kupujemy ruchu, dopóki nie ma dokąd go kierować.
- Nie obiecujemy mierzalnego przyrostu sprzedaży w 30, 60 czy 90 dni. Przy cyklu inwestycyjnym liczonym w kwartałach taka obietnica jest nierzetelna.
- Nie proponujemy przebudowy tego, co działa. W jednym z audytów napisaliśmy wprost, że zakres prac będzie mniejszy niż typowy, bo fundament techniczny i warstwa produktowa nie wymagają ingerencji. Zmniejszyło to zakres naszej własnej pracy.
- Nie doradzamy w kwestiach prawnych ani bezpieczeństwa teleinformatycznego. Wskazujemy skutek handlowy i odsyłamy do właściwego doradcy.
- Nie inwestujemy w wersje obcojęzyczne, jeśli firma nie ma planów zagranicznych. Mówimy to wprost, nawet gdy oznacza to mniejsze zlecenie.
„Cenię to, że pracuje samodzielnie, nie angażując niepotrzebnie mojego zespołu handlowego i zawsze wywiązuje się z przyjętych ustaleń.”
Bogusław Peczela, właściciel, PESTAL Projekt